|
.:: wszczebrzeszynie ::. |
||
| .::księga
gości::.
.::moje drugie oblicze::. .::po drugiej stronie muru::. 2010 |
po-nie-działek Osoby: 1. Ahmed (Saudyjczyk, 2 miesiące w Polsce), 2. Hussein (Saudyjczyk, 2 miesiące w Polsce), 3. Ibrahim (Saudyjczyk, 2 miesiące w Polsce), 4. Ja (czyli lektorka). Ahmed idzie coś skserować. Po chwili wraca. Ahmed: Nie dziela! (Wyjaśnienie: ostatnim razem tłumaczyłam im etymologię nazw dni tygodni.) aneta_kaminska 2010-01-26 20:48:17 skomentuj (4) job - jobka Osoby: 1. Ahmed (Saudyjczyk, 2 miesiące w Polsce), 2. Hussein (Saudyjczyk, 2 miesiące w Polsce), 3. Ibrahim (Saudyjczyk, 2 miesiące w Polsce), 4. Ja (czyli lektorka). Poziom: początkujący Język akcji: angielski, polski. Uczymy się nazw podstawowych zawodów, przy okazji podaję, jak się tworzy formę żeńską. Ja: Na przykład: lektor - lektorka, aktor – aktorka. Ahmed (z zapałem): Doctor – doctorka, teacher – teacherka! aneta_kaminska 2010-01-26 20:45:44 skomentuj (0) już dobrze dobrze to jest ciąg dalszy Osoby: 1. Bernhard (Niemiec, rok w Polsce), 2. Mark (pół Niemiec, pół Polak), 3. Ja (czyli lektorka). Poziom: początkujący. Język akcji: polski. Dochodzimy do pokoju, ale drzwi są zamknięte na klucz. Bernhard zakrada się do drugich drzwi i otwiera cicho, żeby zaskoczyć Marka, ale Mark już otwiera te, przy których ja stoję. Mark (błyskawicznie): Jest ładna pogoda... Bernhard: Nie, nie, mamy lekcję. Mark: Muszę tu pracować, idźcie na spacer. Bernhard: Muszę kontynuować studiować język polski. Mark: Po co? Ja (do Marka): Mówił ci, ile miał punktów z testu? Mark: Za dużo! Już powinien skończyć się uczyć. Po dalszej wymianie zdań i umieszczeniu żaby na parapecie za oknem. Ja: Dobrze, my idziemy, a ty zostajesz tu sam. Z żabą. Pilnuj żaby! Opiekuj się nią. Mark (salutuje): Według rozkazu! aneta_kaminska 2010-01-09 16:22:30 skomentuj (7) żabka w łapce Osoby: 1. Bernhard (Niemiec, rok w Polsce), 2. Ja (czyli lektorka). Poziom: początkujący. Język akcji: polski. Czekam na Bernharda na dole. Bernhard pojawia się nagle w drzwiach wejściowych i niesie coś ostrożnie w ręku. Coś, co śmierdzi. Pokazuje mi i jest to najwyraźniej wyschnięta żaba. Ja: To sucha żaba? Skąd masz? Bernhard: Była na ulicy. Ja: Wyschła, bo jest za gorąco? Bernhard: Tak. Poor guy. Ja: Żaba to kobieta. Bernhard: Kobieta? Ja: Żaba po polsku jest feminin*. Bernhard: Ale wiemy, że polski nie jest bardzo precise. * rodzaj żeński aneta_kaminska 2009-10-19 22:20:30 skomentuj (7) ciekawe dlaczego Osoby: 1. Misza (Rosjanin, 8 miesięcy w Polsce), 2. Witia (Rosjanin, 8 miesięcy w Polsce), 3. Ja (czyli lektorka). Poziom: początkujący. Język akcji: polski. Zaczęło się od szczura, rozmawiamy więc o zwierzętach. Witia: Masz czerepachu? Ja: Nie mam. Witia: Ja mam ptaszku. To jest papagaja. Ona mówi. Mówi po polsku, ale nie bardzo dobrze. Mówi z akcentem. aneta_kaminska 2009-10-10 17:39:58 skomentuj (6) a szczur szur szur Osoby: 1. Misza (Rosjanin, 8 miesięcy w Polsce), 2. Witia (Rosjanin, 8 miesięcy w Polsce), 3. Ja (czyli lektorka). Poziom: początkujący. Język akcji: polski. Z pokoju nad nami nagle słychać jakieś hałasy, łomot, tupanie. Ja: Co to? Misza: A, to krysa! Tam żywie duża krysa! Ja: Co? Jaka krysa? Misza: Taki duży mysz. Ja: Szczur? Misza: No, tak, szczur. On tam żywie i czasami prichodit’ tutaj, kiedy mamy spotkanie! aneta_kaminska 2009-10-02 21:29:16 skomentuj (1) szok kulturowy Osoby: 1. Ahmed (Saudyjczyk, 2 miesiące w Polsce), 2. Ja (czyli lektorka). Poziom: początkujący Język akcji: angielski. Po lekcji Ahmed wchodzi za mną do pokoju lektorów, bo mam mu coś sprawdzić w internecie. Na półce leżą czyjeś wafle ryżowe. Ahmed: Co to jest? Ja: Wafle ryżowe. Ahmed (ogląda zdegustowany): Ale co to? Ja: Do jedzenia. Ahmed (obwąchując): Wy to jecie? aneta_kaminska 2009-10-02 21:28:17 skomentuj (1) (nie)znajomki Osoby: 1. Ahmed (Saudyjczyk, 2 miesiące w Polsce), 2. Hussein (Saudyjczyk, 2 miesiące w Polsce), 3. Ibrahim (Saudyjczyk, 2 miesiące w Polsce), 4. Ja (czyli lektorka). Poziom: początkujący Język akcji: angielski. Pierwsza lekcja. Tłumaczę Ahmedowi, Husseinowi i Ibrahimowi, do czego może im się przydać znajomość języka polskiego podczas siedmioletniego (bo takie są ich plany) pobytu w Polsce. Będę to musiała robić podczas prawie każdych zajęć, ale jeszcze o tym nie wiem, na razie tłumaczę to po raz pierwszy. Jako jeden z powodów podaję to, że podczas studiów będą spotykać się z Polakami, będą mieć znajomych. Hussein (śmiertelnie zdziwiony): Ale my będziemy studiować medycynę... Ja: Wiem. Ale co, studenci medycyny nie mają znajomych? Hussein: Ale to jest bardzo trudne. Nie będziemy mieć czasu spotykać się ze znajomymi... aneta_kaminska 2009-09-17 21:17:09 skomentuj (4) doktorski narybek Osoby: 1. Ahmed (Saudyjczyk, 2 miesiące w Polsce), 2. Hussein (Saudyjczyk, 2 miesiące w Polsce), 3. Ibrahim (Saudyjczyk, 2 miesiące w Polsce), 4. Ja (czyli lektorka). Poziom: początkujący Zaczęliśmy pracę z grupami młodych Saudyjczyków, którzy będą w Polsce studiować medycynę (po angielsku) – ja dostałam grupę, która jako jedyna protestowała, że w ogóle nie chce uczyć się polskiego. Najbardziej protestuje Ibrahim, który też najrzadziej przychodzi i najczęściej się spóźnia. Najmniej przeciwko uczeniu się polskiego ma Ahmed, który w ogóle wykazuje się największą energią i pomysłowością, ciągle przejmuje dowodzenie, sam wymyśla ćwiczenia i dyryguje pozostałymi. Husseinowi jest w zasadzie wszystko jedno, zazwyczaj jest nieprzytomny, a poproszony o przeczytanie czegoś z tablicy, musi najpierw znaleźć okulary (często z pomocą Ahmeda). Zwracają się do nas: teacher i w żaden sposób nie da się ich tego oduczyć (twierdzą, że w ten sposób okazują nam szacunek). Jestem więc teacher Anetą, po jakimś czasie również Al Anetą. Ogólnie są przesympatyczni i idealnie niezainteresowani językiem polskim. aneta_kaminska 2009-09-17 21:16:28 skomentuj (2) uwaga ostry fryzjer Osoby: 1. Misza (Rosjanin, 8 miesięcy w Polsce), 2. Witia (Rosjanin, 8 miesięcy w Polsce), 3. Ja (czyli lektorka). Poziom: początkujący. Język akcji: polski. Witia: Czierez dwa dnia ja muszę iść do fryzjera. (pauza) No ja boję się. (pauza) Ja nie chciałbym tam iść jeden. Ja: Możesz iść z Miszą. Misza: Nie! Ja nie choczu iść tutaj do fryzjera. Ja pajdu w Rosji. Witia (cicho): Ja trochę boję się. (pauza) Nie wiem, co mówić. (pauza) A może wy macie czas iść ze mną...? aneta_kaminska 2009-08-29 20:14:13 skomentuj (3) |
|
|
layout by perfect for perfect-tests |
||